sobota, 26 kwietnia 2014

2 cz.1- Chcę wrócić do Teksasu!

                                                             Rozdział 2
Brian- Ponieważ się przeprowadzamy do Los Angeles.
Ja- Ale dlaczego.
Brian- Bo dostałem awans.
Ja- Nie musisz go przyjmować, przecież i tak dotąd było wystarczająco pieniędzy.
Brian- Sel, koniec rozmowy, spakuj się, jutro wieczorem wylatujemy.
Ja- Coo?! Ja mam jeszcze dużo spraw tu do załatwienia.
Amanda- Więc się sprężaj.
                                                                                  Oczami Sel
Poszłam na górę, wyjęłam walizkę i zdenerwowana zaczęłam rzucać ubraniami do walizki. Po chwili wyjęłam telefon i napisałam esemesa do Alice.
SMS-
Hej, czy mogłabyś przyjść jutro do mnie z samego rana? Proszę to bardzo ważne.
                                                                              Oczami Sel
Gdy skończyłam, taki sam sms napisałam do Danny'ego i wróciłam do pakowania. Potem wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamkę i położyłam do łózka. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
Ja- Proszę!
Amanda- Sel, kolacja.
Ja- Nie jestem głodna(powiedziałam ze złością w głosie).
Amanda- Wiem, że masz do nas żal, ale musisz się z tym pogodzić, no chodź zjesz kolację.
Ja- Mówiłam, nie jestem głodna.
Amanda- I co? Teraz będziesz nas karać tym, że nie będziesz nic jeść? Sama sobie zrobisz tym krzywdę. Jak się zastanowisz to zejdź na dół.
                                                                               Oczami Sel
Wszystko muszę zacząć od nowa, znów muszę sobie zapracować na nową opinię, nowe przyjaźnie. Mam za dużo do stracenia. Byłam zmęczona, więc po chwili usnęłam.
- Następnego dnia:
                                                                      Oczami Sel
Wstała, ubrałam się tak
nie miałam zbytnio ochoty się stroić, gdy wyszłam z łazienki w moim pokoju siedziała Alice.
Alice- twoja mama powiedziała żeby poczekała w twoim pokoju.
Ja- Dobrze zrobiła.
Alice- Co się stało?
Ja- Zaczekajmy jeszcze na Danny'ego(po moich słowach usłyszałam pukanie do drzwi).
Ja- Proszę.
Danny- Już jestem.
Ja- Więc...Yyyy.
Alice- Zaczynam się bać.
Danny- Sel do rzeczy.
Ja- Wyjeżdżam do Los Angeles.
Alice- To fajnie, a na ile.
Danny- Dwa, trzy tygodnie?
Ja- Na zawsze(po mich słowach obydwoje osłupieli).
Alice- Ale jak to?
Danny- Muszę już iść(powiedział i wyszedł trzapiąc drzwiami).
Alice- Dlaczego?(powiedziała ze łzami w oczach).
Ja- Mój tata dostał awans.
Alice- Powiedz żeby go nie przyjmował.
Ja- Już za późno.
Alice- Kiedy wyjeżdżacie?
Ja- Dziś w nocy.
Alice- Co?! To jest nasz ostatni dzień?
Ja- Tak.
Alice- To nie będziesz miała nic przeciwko jak dziś zrobimy sobie wolne od szkoły?
Ja- A wiesz, że miałam to zaproponować.
Alice- To gdzie idziemy.
Ja- Na razie musimy wyjść z książkami z domu, a potem się zobaczy.
Alice- Ok.
                                                                   Oczami Sel
Cały dzień spędziłyśmy razem, byłyśmy na pizzy, w centrum handlowym, w kinie, na lodach. Świetnie się bawiłyśmy, ale w końcu nadszedł najgorszy moment w moim życiu.
Alice- Już dwudziesta, rodzice cię nie zabiją za to, że cały dzień cię w domu nie było.
Ja- Zrozumieją.
Alice- Czyli czas się żegnać?
Ja- No tak, ale będę przylatywać tu na wakacje, albo ty do mnie.
Alice- Wiesz wolę ja do ciebie, bo tam na ulicy nie spotkasz jakiegoś żula jak tu, tylko znane gwiazdy.
Ja- Ok, to ty będziesz przyjeżdżać, czy przylatywać do mnie(powiedziałam uśmiechnięta, ale czułam jak moje oczy napełniają łzy.
Alice- To do zobaczenia(powiedziała i mnie przytuliła.
Ja- Już niedługo wakacje(powiedziałam i tez przytuliłam przyjaciółkę).
Alice- Pa.
Ja- Pa(pomachałam Alice i weszłam do domu).
Mandy- Dziecko gdzieś ty była?
Ja- Z Alice.
Brian- Dzwoniliśmy, ale ty nie odbierałaś.
Ja- Byłam zajęta.
Mandy- Myśleliśmy, że ci się coś stało.
Ja- Jestem cała i zdrowa i musiałam pożegnać się z Alice.
Mandy- No dobrze, spakuj swój bagaż podręczny i zejdź na dół.
Ja- Ok.
- Trzy godziny później:
                                                                               Oczami Sel
Właśnie jestem w samolocie, za kilka godzin będę zaczynać nowe życie. Już mi brakuje Alice, a o Danny'm nie wspomnę, nawet się ze mną nie pożegnał. Boje się jak będzie teraz wyglądało moje życie. Jestem przecież pełnoletnia i mogłam zostać w Teksasie, ale co mi da ta pełnoletność u rodziców i tak ma nadal te głupie piętnaście lat.
Mandy- Sel w Los Angeles będzie wspaniale.
Ja- Chyba dla ciebie.
Brian- Nasz dom jest na ulicy gdzie mieszkają sami celebryci.
Ja- No i co mnie to.
Mandy- Daj spokój Brian jej to zawsze trudno dogodzić.
Ja-A wam zawsze mnie trudno zrozumieć.
                                                                            Oczami Sel
Po trzech godzinach dotarliśmy na miejsce. Potem samochodem pojechaliśmy do naszego nowego domu,
który nie powiem, ale spodobał mi się, to chyba dlatego, że był dwa razy większy niż ten w Teksasie, ale i tak to ich nie usprawiedliwia. Weszłam do mojego nowego domu i szybko pobiegłam na góre. Otworzyłam pierwsze drzwi i tam zobaczyłam taki pokój.
Mandy- Podoba ci się?
Ja- Ja tak jest świetny!
Mandy- Bo jest twój, ja i tata starliśmy się go tak urządzić, aby był w twoim guście.
Ja- Jest super, dziękuje(powiedziałam i przytuliłam mamę).
                                                                  Oczami Sel
Drugim plusem tej przeprowadzki jest mój pokój, mogłabym się z niego nie ruszać i chyba tak będę musiała robić bo nikogo tu nie znam. Jutro idę obejrzeć szkołę, więc może jutro kogoś poznam.
- Następnego dnia:
                                                                 Oczami Seleny
Jakoś wywlekłam się z łóżka, wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, włosy wyprostowała, zrobiłam sobie lekki makijaż i ubrałam ten zestaw.
Zjadłam śniadanie, wzięłam torebkę, spakowała do niej klucze od domu, I-phona i portfel. Szkołę mam dziesięć minut od mojego domu, dlatego poszłam na piechotę.
                                                    Oczami Justina
Wreszcie dziś ciekawy dzień, a mianowicie impreza u Chris'a. przez te ostatnie kilka dni nudziłem się jak mops, a co z resztą dni? A dzień dzisiejszy jest ciekawy nie tylko z powodu imprezy, ale dlatego, że dziś robię sobie nowy tatuaż.                          
                                                                            Oczami Sel
Szkoła jestem Wielka, jest czterdzieści razy większa od mojego wcześniejszego high school'u.
Dyrektorki nie było w gabinecie, dlatego postanowiłam na nią zaczekać. Wiec usiadłam sobie na dużej ławce przy szafkach, gdy nagle podeszła do mnie jakaś dziewczyna.
Kate-  Hej, złaź z tąd to nasza miejscówka, a ty się trzymaj od tego miejsca z daleka, zrozumiano?
(nie odezwałam się).
Kate-  Masz szczęście, że jesteś nowa, i możesz nie znać moich zasad. Ale gdybyś nie była nowa to byś już nie żyła, czaisz?
(znów się nie odezwałam).
Kate- Ej ty, niemowa z ciebie, czy co.
Bella- Umie mówić, bo to ona gra w tym serialu dla małolatów.
Kate- A to ty jesteś ta czarodziejka?
Ja- (pokiwałam głową)
Kate- Więc znikaj z naszego miejsca.
                                                                             Oczami Seleny
Nie będę robić tego co mi karzą jakieś lafiryndy, dlatego zrobiłam im na złość i się z tamtąd  nie ruszałam.
Bella- Nie słyszysz? Jakiegoś zaklęcia potrzebujesz żeby z tąd zniknąć czy coś(powiedziała i zaczęły się obie śmiać).
Kate- To było dobre Bella(i przybiły sobie piątkę).
                                                                                Oczami Sel
Zobaczyłam, ze dyrektorka wróciła, więc postanowiłam opuścić te plastiki.
Kate- A, może ci pomóc z tąd zniknąć?
Ja- Nie ma takiej potrzeby.( powiedziałam ze wrogim uśmieszkiem).
                                                                        Oczami Sel
Wzięłam od dyrektorki foldery, czyli: rozkład zajęć, dzwonków, sal i klucze do szafki. Widzę, że już mam pierwszych wrogów w nowej szkole i najlepiej tego dnia nie zaczęłam, ale to jeszcze nie był koniec. Własnie wyszłam, ze szkoły, gdy nagle jakiś chłopak mnie przygniótł do ściany.
Ja- Odwal się!
Mark- A jeżeli nie to co?
ja- To będziesz miał przesrane!
- Ale się boje. Co ty na to? ja, ty  i wolna chata,
- Niedoczekanie twoje(powiedziałam i z całej siły nadepnęłam mu na nogę, na co on syknął z bólu i odruchowo mnie puścił, a ja szybko zeszłam ze schodów.
-Jeszcze tego pożałujesz!!!!!
                                                                Oczami Sel
Wszystko bym zrobiła żeby wrócić do wcześniejszej szkoły i w ogóle do Teksasu. W byłej szkole znałam prawie każdego, no może dlatego, że to mała szkoła, ale każdego w niej lubiłam i szanowałam, tak samo oni mnie. A tu, aż strach chodzić do szkoły. Od razu poszłam do domu i coś zjadłam. cały dzień oglądałam telewizje, aż do 17.00, potem weszłam na Twitter'a.
..............................................................................................
Przepraszam, że w pierwszej części rozdziału, prawie nic nie ma o Justinie, ale w drugiej części, praktycznie będzie o nim :)
Druga część rozdział już w środę, a o dalszych rozdziałach będę informować na stronie "Rozkład dodawania rozdziałów"
CZYTASZ=KOMENTUJESZ :)
Komentarze bardzo mobilizują do pisania <3 div="">
To do następnej części :*

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz