piątek, 2 maja 2014

5- Nie mam po co żyć!

                                                                Rozdział 5
                                                                  Oczami Sel
Wstałam, zjadłam śniadanie, załatwiłam sprawy w łazience i ubrałam się o raz pokręciłam włosy, całość prezentowała się tak

. Przypomniałam sobie, że mam zadzwonić do tego faceta, a może nie, mam co do tego wątpliwości. Nie wiem odkąd tu się przeprowadziłam jestem strasznie do wszystkiego uprzedzona, a w Teksasie chciałam być do wszystkiego pierwsza, bez namysłu. Ale co mi szkodzi, raz się żyje, a potem będę żałować.
- Rozmowa telefoniczna
Mike- Tak, słucham?
Ja- Dzień dobry, chciał pan żebym zadzwoniła.
Mike- Ale kto mówi?
Ja- A no tak przepraszam, że się nie przedstawiłam, to ja Selena.
Mike- Selena Gomez?
Ja- Tak.
Mike- Świetnie, że dzwonisz, ma dla ciebie ofertę nie do odrzucenia, ale musimy się spotkać.
Ja- Dobrze.
Mike- To może dziś o trzynastej w studiu nagraniowym przy Apple Street. Moglibyśmy u mnie w biurze, ale teraz pomagam Usherowi i nie mogę się rozdwoić.
Ja- Dobrze, to do zobaczenia.
Mike- Do zobaczenia.
                                                                                  Oczami Sel
W studiu u Asher'a, to nie tam nagrywa Justin? Nie chyba nie pójdę, albo tak, nie wiem. Demi ze mną nie może puść, bo własnie zobaczyłam jak wychodzi od siebie z domu z Chris'em. Mam jeszcze niecałą godzinę, a ta ulica ja na drugim końcu miasta, więc powoli będę się zbierać.
Mandy- Gdzie idziesz?
Ja- A tak się przejść.
Mandy- Ale Demi nie ma, widziałam jak wychodziła z jakimś typem, martwię się o nią, on wyglądał jak jakiś przestępca.
Ja- Idę się przejść sama.
Mandy- Chyba nie idziesz do nich?
Ja- Nie, przysięgam.
Mandy- Dobrze, kiedy wrócisz?
Ja- Za góra dwie godziny.
Mandy- Dobrze, wzięłaś telefon?
Ja- Mamo, nie mam dziewięciu lat tylko dziewiętnaście, a za kilka miesięcy kończę dwadzieścia.
Mandy- No dobrze.
                                                                                 Oczmi Sel
Właśnie weszłam do studia, nagle ktoś mnie zawołał.
Mike- Selena?
Ja- Tak, to pan?
Mike- Tak, wejdź proszę.
                                                                             Oczami Sel
Weszłam do gabinetu, a tam zobaczyłam same zdjęcia z różnych gali, na większości był Justin, a mi mina zrzedła, na myśl jak go potraktowałam.
Mike- Przepraszam, że w tym studiu, nie jest ono moje i to gabinet Ushera, ale następnym razem, będziemy spotykać się w moim studiu.  Jestem producentem, chciałbym cię wypromować. Przypadkiem byłem na tym castingu, gdzie Justin wybierał dziewczynę do niego i akurat byłem przy tym jak śpiewałaś. Wiem, że wcześniej byłaś związana z Disney Channel i nagrałaś tam parę singli i oczarowały mnie.
Ja- Yyy... Nie wiem co powiedzieć.
Mike- Powiem prosto, interesuje cie śpiewanie?
Ja- Kocham, to jest moje marzenie.
Mike- Więc mogę je spełnić, tylko ty musisz podpisać ze mną kontrakt. Plusem jest to, że jesteś pełnoletnia i decydujesz za siebie. Wiesz, że mną się świetnie współpracuje, każdy był zadowolony.
Ja- a mógł by pan powiedzieć kto?
Mike- Oczywiście, promowałem osoby takie jak Katy Perry, Britney Spears, Taylor Swift.(po jego słowach opadła mi szczęka).
Mike- Byli bardzo zadowoleni z naszej współpracy.
Ja- A teraz są?
Mike- Teraz ich nie promuje, ponieważ byłem na dwóch latach zwolnienia, sprawy prywatne.
Ja- Oczywiście rozumiem.
Mike- Gdybyśmy byli w moim studiu, pochwaliłbym ci się moimi nagrodami za osiągnięcia, ale to następnym razem Oczywiście mogę zmienić twoje życie na leprze, więc jak?
Ja- Yyy...(już miałam odpowiedzieć, gdy nagle ktoś mi przeszkodził).
Usher- Mike, już wiem jak złożyć to wszystko do singla Justina. Oj przepraszam, że przeszkadzam.
Mike- To Selena zaczekj na chwile na zewnątrz  i się zastanów, a ja tylko pogadam z Usherem, daj mi pięć minut.
                                                                                      Oczami Sel
Chce zapomnieć o całej sytuacji z Justinem, ale najwidoczniej los nie chce żeby tak się stało. Teraz tylko się modliłam, żeby Justin nie przyjechała do studia, kiedy ja jestem.
Mike- Więc jaka decyzja?(powiedział otwierając drzwi, żebym weszła do środka.
Ja- Zgadzam się.
Mike-Ciesze się, własnie to chciałem usłyszeć. Przyjdź jutro do studia Music Star, tam podpiszemy umowę.
Ja- A o której?
Mike- Masz czas wolny o czternastej.
                                                                                 Oczami Sel
Ja mam jutro szkołę, a o czternastej jeszcze są lekcje, nie wiem, najwyżej się zwolnię.  Właśnie miałam wyjść z gabinetu, gdy nagle do środka wszedł Justin.
Justin- Nie widziałeś Ushera, bo... Przeszkadzam?
Mike- Nie, wejdź, Selenę to do jutra.
Ja- Do widzenia(powiedziałam i przeszłam obok Justina, niechcący ocierając się o jego ramie).
Justin- Co ona tu robiła?
Mike- Chce podpisać kontrakt z Seleną, ale ty chyba szukasz Ushera, nie przyszedłeś na pogaduchy o Selenie?
Justin- Tak, jest taka dziewczyna, która ma świetny głos i chciałbym ją wypromować, tylko muszę z nim o tym pogadać.
Mike- Jest w studiu nagraniowym.
Justin- Dzięki
                                                              Oczami Justina
Ona robi to wszystko specjalnie, muszę to jakoś załatwić i już nawet wiem jak.
                                                             Oczami Sel
Właśnie jem obiad z rodzicami, gdy nagle po chwili ktoś zapukał.
Brian- Pójdę otworzyć.(poszedłem otworzyć drzwi, to kogo zobaczyłem bardzo mnie zdziwiło).
Justin- Dzień dobry, dobrze, że Selena nie otworzyła, proszę jej powiedzieć, że przechodzi sama siebie i niech zostawi mnie w spokoju, nie chcę znać tej idiotki.
Brian- Ej uważaj ze słowami, jeśli chcesz cały stąd wyjść.
                                                                  Oczami Sel
Gdy tylko usłyszałam głos Justina, kawałek mięsa prawie utknął mi w gardle, nerwowo przełknęłam jedzenie, gdy nagle słyszałam wołanie taty.
Ja- Co się stało?
Brian- To morze ty mi powiesz co się stało?
Justin- No, a pochwaliłaś się teledyskiem?
Ja- Też się będziesz na mnie zemścił?(powiedziała ze łzami w oczach).
Brain- Jaki teledysk.
Justin- Ten mój, w którym pańska córka wystąpiła, a no tak to miała być tajemnica.
Brian- Zawiodłaś mnie Selena.(powiedział i odszedł).
Ja- Tato!
Justin- I jak się czujesz jak odwróciła się od ciebie bliska osoba? a wiesz jak ja się czułem gdy mi powiedziałaś kim dla ciebie byłem. Pogodziłem się z tym, ale ty musisz nasyłać przyjaciółkę, która mnie wczoraj obserwowała na imprezie, a teraz podpisuje kontrakt z moją wytwórnią? Po co to robisz? Zostaw mnie w spokoju, nie chcę cie znać.(powiedział i trzasnął drzwiami za sobą).
Mandy- Ufałam ci Selena, ale ty nas zawiodłaś.
Brian- Myśleliśmy, że jesteś inna.
Ja- Jestem pełnoletnia i będę robiła co mi się podoba i mam gdzieś to co do mnie mówicie, niczym nie różnicie się się od tego Biber'a! Nienawidzę was tak samo jak jego!
Mandy- Selena, nie skończyliśmy.
                                                                       oczami Sel
Z płaczem pobiegłam do swojego pokoju, poszłam do łazienki i wzięłam jedną żyletkę i zsunęłam się po ścinie w łazience.
Ja- Sprawiam tylko same problemy, ale od teraz już to się zmieni(i przejechałam żyletką po nadgarstku, po chwili zrobiłam to jeszcze raz i patrzyłam na podłogę, gdzie rosła czerwona kałuża. Czułam się coraz bardziej zmęczona, powieki zaczęły mi powoli opadać, a potem już nic pamiętałam.
Brian- Sel otwórz te drzwi, bo je wywalę, dobrze sama tego chciałaś(powiedział i z dużego wybiegu wywalił drzwi.
Mandy- Nie ma jej(po chwili zobaczyłam Selene leżącą w kałuży krwi).
Mandy- Selena! Dzwoń po pogotowie!
                                                                             Oczami Demi
Właśnie ja  i Chris oglądaliśmy jakiś film u mnie, gdy nagle usłyszała dźwięk syreny, której ustał obok mnie. Z ciekawości spojrzałam prze okno, zobaczyłam wchodzących sanitariuszy do domu Sel.
Chris- I co tam się dzieje?
Demi- To do Seleny, zaraz wrócę, zobaczę co się stało.
Chris- Czekaj, idę z tobą.
                                                                            Oczmi Demi
Wszyliśmy z domu, a tam zobaczył jak Selena jest wprowadzana z domy na noszach, a za nią szła jej zapłakana mama, szybko do niej podeszłam.
Demi- Co się stało?(powiedziałam ze łzami w oczach).
Mandy- Selena chciała się zabić, a to wszystko to moja wina
Demi- Nie to nie jest pani wina, tylko kogoś innego(powiedziałam i przytuliłam mamę Sel).
-Jedzie pani z nami do szpitala?
Mandy- Tak, oczywiście(mówiła wycierając łzy).
Demi- Do jakiego szpitala ją zabieracie?
- Na Long Street.
 - U Justina:
Justin- Gdzie byłeś?
Chris- U Demi.
Justin- A teraz gdzie się wybierasz?
Chris- Do szpitala z Demi.
Justin- A co się stało?
Chris- Selena...
                                                                       Oczami Justina
Gdy tylko usłyszałem to imię, przeszedł mnie strach. Tak zrobił jej awanturę i powiedziałem parę słów za dużo, ale ja nie mogę przestać o niej myśleć, a co dopiero zapomnieć. Nie wybaczyłbym sobie gdyby jej się coś stało.
Justin- Co z nią?
Chris- Chciała się zabić.
Justin- Coo?!(Na jego słowa moje oczy się zaszkliły).
Chris- Podcięła sobie żyły.
Justin- Jadę z wami.
Chris- Jak chcesz.
                                                                                 Oczami Demi
Czekałam w samochodzie Chrisa na niego, bo musiał coś wziąć. Po pięciu minutach przyszedł razem z Justinem, a we mnie aż kipiało jak zobaczyłam Bieber'a, bo to on się przyczynił do tego co się stało Selenie.
Demi- Co on tu robi?!
Chris- Chce jechać z nami.
Demi-Co?! Nie!
Justin- Nie twój samochód, tylko Chrisa, to on decyduje.
Chris- No proszę Demi.
Demi- A rób jak chcesz.
                                                                       Oczami Justina
Panowała niezręczna cisza, lecz Demi ją przerwała.
Demi- To wszystko twoja wina Justin.
Chris- Demi.
Demii- No co?
Justin- Wiem, że to moja wina.
Demi- Nie powinnam ci tego mówić, ale ci powiem.
Justin- O co chodzi?
Demi- Pamiętasz jak Selena powiedziała ci, że się tobą bawiła.?
Justin- Trudno zapomnieć(powiedziałem z ironią w głosie).
Justin- Ale mimo to nadal ja kocham.(po moich słowach Chris prawie wjechał w drzewo).
Justin- Stary uwarz, bo zaraz my wylądujemy w szpitalu.
Chris- Ty jeszcze do żadnej dziewczyny nie powiedziałeś, że ją kochasz.
Justin- A moje Belieberki?
Chris- No tak, ale mi chodzi o taka dziewczynę, z którą chcesz spędzić życie.
Justin- Dobra, o co chodzi Demi?
Demi- Ona nie mówiła prawdy.
Justin- Czyli?
Demi- To co powiedziała, że się tobą bawiła, to nie była prawda. Powiedziała to dlatego żebyś o niej zapomniał.
Justin- Ale dlaczego?
Demi- Bo ty jesteś sławny, a ona normalną nastolatką i bała się zaangażować w ten związek.
Justin- I to o to chodziło?
Demi- Tak.
Justin- Gdybym wiedział wcześniej nie doszłoby do tego wszystkiego.
Demi- Podobno straciła dużo krwi.
Justin- Nic złego się z nią nie stanie, nie dopuszczę do tego, obiecuję.
Demi- Justin, ale ty w tej sytuacji nic nie możesz zrobić, wszystko w rękach lekarzy.
                                                                     Oczami Justina
Własnie jesteśmy w szpitalu, przy sali stoją jej rodzice, to teraz się zacznie.
Brian- Co ty tu robisz, wynoś się z tąd, już wystarczająco skrzywdziłeś moją córkę, masz się do niej nie zbliżać, bo jak nie...
Justin- Bo jak nie to co?
Brian- To cię zabije.
Justin- Zobaczymy.
Mandy- Uspokujcie się, Selena jest na sali operacyjnej, a wy się kłócicie?!
Demi- I co z nią?
Mandy- Straciła dużo krwi, próbują zatamować krwotok.
lekarz- Rodzina pani Gomez?
Mandy- Tak, tak i co z nią?(powiedziała przerażona).
lekarz- Niestety...
                                 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz