sobota, 3 maja 2014

7- Mam już dość !

                                                         Rozdział 7            
                                                     Oczami Justina
Gdy nagle do domy wszedł Chris i szybko od siebie odskoczyliśmy.
Chris- O hej Sel, już wyszłaś ze szpitala?
Ja- Tak, przed chwilą.
Chris- I Justin cię już porwał do siebie?
Justin- Nie twój interes.
Chris- Masz racje, nie mój(powiedział uradowany).
Ja- Co ci tak wesoło?
Justin- Wrócił z kina.
Ja- I co tak ci się film podobał?
Justin- Nie, bo Demi z nim była.
Ja- Aaa, widzisz, teraz ty wiesz więcej co się dzieje u mojej przyjaciółki niż ja.
Justin- Skąd mogłaś wiedzieć jak byłaś w szpitalu, na pewno ci wszystko opowie.
Chris- To ja idę, pa.
Justin- To na czym skończyliśmy?(Justin już zbliżał swoje usta do moich, gdy nagle do domu znów wszedł Chris).
Justin- Nie kręć się tak.
Chris- Zapomniałem telefonu, a co przeszkadzam wam? Jak tak to zaproś koleżankę do swojego pokoju(powiedział z chytrym uśmieszkiem, na co ja momentalnie się zarumieniłam, a Justin rzucił w niego poduszką, lecz Chris szybko zamknął drzwi).
                                                        Oczami Justina
Po chwili znów przeszkodził nam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć, a w drzwiach stała mama.
Justin- Mamo, co ty tu robisz?
Pattie- Przyjechałam cię odwiedzić.
Justin- Ale  niedawno byłem w Stratford.
Pattie- Nie cieszysz się, że matka przyjechała(po czym zobaczyła dziewczynę siedząc na kanapie w salonie).
Pattie-Już wiem czemu się nie cieszysz(i uśmiechnęła się do Sel).
Justin- Cieszę się, chodź przedstawię ci kogoś.
                                                             Oczami Sel
Zobaczyła jak Justin i jego mama idą w moją stronę, więc momentalnie wstałam z kanapy.
Justin- To jest Selena.
Ja- Dzień dobry(po czym podałam rękę kobiecie).
Pattie- Jestem Pattie mama Justina(po chwili odwzajemniła mój gest).
Pattie- A ty jesteś koleżanką Justina?
                                                                         Oczami Sel
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, po tej sytuacji z Justinem, która miała miejsce kilka minut temu. Chciałam powiedzieć, że tak jestem jego koleżanką, ale boje się reakcji Justina, może on myśli, że po tym wszystkim jesteśmy kimś więcej, ale zaryzykowałam i trzymałam się mojej wersji.
Ja- Tak, jestem jego koleżanką(powiedział uśmiechnięta).
Pattie-Aha, ale coś czuje, że nie na długo, Justin ma słabość do ładnych dziewczyn.
                                                               Oczami Sel
Po słowach mamy Justina zamurowało mnie, że niby będziemy razem, przynajmniej ja tak od niej odebrałam. Z jednej strony mnie to rozśmieszyło i zawstydziło, ale z drugiej przeraziło. Jeżeli Justin ma słabość do ładnych dziewczyn to znaczy, że podrywa każdą laskę, bo na tym świecie jest miliony pięknych dziewczyn, a do tego on jeździ po całym świecie, bo jest światową gwiazdą i ma mega powodzenie u dziewczyn. Po moich namysłach wątpliwości co do Justina wróciły.
Ja- To ja już się będę zbierać do siebie.
Justin- Odwiozę cię.
Ja- Dam sobie radę.
Justina- A walizka, przecież masz chorą rękę.
Ja- Ta walizka ma kółka.
Justin- I tak cię odwiozę. Mamo wybierz sobie na górze jakiś pokój, a ja zaraz wrócę.
Pattie- Dobrze.
                                                                      Oczam Sel
Byliśmy już w połowie drogi do mojego domu, panowała cisza, ale ja ją przerwałam.
Ja- Dałabym sobie radę, powinieneś teraz zostać z mamą.
Justin- Widziałem się z nią nie dawno, a teraz ty jesteś najważniejsza.
Ja- Justin, to jest twoja mama, a ty powiedziałeś wybierz sobie jakiś pokój, a w ogóle ile ty masz tych pokoi(powiedziałam ze śmiechem).
Justin- Z osiem, nie licząc mojego. A wracając do moje mamy, to co miałem powiedzieć nie ruszaj się, nic nie dotykaj, nie oddychaj do puki nie wrócę(powiedział ze śmiechem). Chce żeby się czuła w moim domu tak jak u siebie.
Ja- Nie no bez przesady, może masz racje.
Justin- To kiedy znów się spotkamy koleżanko?(powiedział z głupim uśmieszkiem).
Ja- Nie wiem kolego(odpowiedziałam tak samo).
Justin- Jeśli ty jesteś moja koleżanka i się całujemy, to ciekawe co byśmy robili, jak byśmy byli przyjaciółmi, a co dopiero jakbyś była moją dziewczyną.
Ja- A co miałam powiedzieć?
Justin- Nie wiem, ale zaraz, wiem tylko tyle, że koledzy się nie całują.
Ja- To co miałam powiedzieć, że jestem twoją dziewczyną?
Justin- Nie miałbym nic przeciwko.
Ja- Justin, ale my nie jesteśmy parą.
Justin- Ok czyli będziesz moja koleżanką, z którą będę się całował i nie wiadomo co jeszcze.
Selena- Justin, koniec żartów, teraz poważnie. Nie jestem pewna, czy nasze relacje nie poszły za daleko.
Justin- Jaką się całowaliśmy, nie miałaś nic przeciwko. Znów masz jakieś wątpliwości?(powiedział z nie zadawalającą miną).
Ja- Tak Justin, mam wątpliwości.
                                                                          Oczami Sel
Po chwili dotarliśmy na miejsce, już miałam wyjść z samochodu, ale Justin złapał mnie za rękę.
Justin- Ale wrócimy jeszcze do tej rozmowy?
Ja- Tak.
Justin- Ale obiecujesz?
Ja- Obiecuje, to pa.
Justin- Pa.
                                                            Oczami Sel
Weszłam do domu, panowała cisza. Myślałam, że nikogo nie ma w domu, ale się myliłam. Usłyszałam jakieś dźwięki z góry, więc tam poszłam. To co tam zobaczyłam, po prostu mnie zatkało, a w moich oczach pojawiły się momentalnie łzy. Mój tata całował się z jakąś babą.  Szybko wybiegłam z domu, trzaskając drzwiami i nawet zrobiłam to specjalnie żeby się przestraszył, że ja albo mama go nakryłyśmy. Pobiegłam do pobliskiego lasu usiadłam pod drzewem i zaczęłam płakać. Jak on mógł to zrobić mi i mamie. Nie cę go znać, a najgorsze, ze nie wiem gdzie jest mama. Posiedziałam w tym lesie z godzinę i postanowiłam wrócić do domu.
                                                                Oczami  Justina
Zapomniałem całkowicie o Jennifer, którą spotkałem w parku jak wracałem ze sklepu.
Jennifer- Justin, kochanie, gdzie byłeś cały miesiąc?
Justin- Nie twoja sprawa!
Jennifer- Czemu jesteś dla mnie taki nie miły? Nie pamiętasz naszej nocy na imprezie?
Justin- Pamiętam, ale radze ci zapomnieć.
Jennifer- A co z nami?!
Justin- Nic, byłem po paru drinkach i nie wiedziałem co robię.
Jennifer- Chris mówił, że kręcisz z tą Seleną. Wolisz ja ode mnie?
Justin- Tak.
Jennifer- Pożałujesz tego, chyba nie chcesz, żeby twoja dziewczyna dowiedziała się o tej nocy ze mną.
Justin- Ona o tym wie.
Jennifer- To jaj jej jeszcze przypomnę.
Justin- Jak ja mogłem być z tobą?
                                                                Oczami Jennifer
Kilku paparazzih stało wokół nas, więc ja już miałam plan.
Jennifer- Justin, pocałujesz mnie ostatni raz?
Justin- Coo?!
Jennifer- Potem dam ci spokój.
Justin- Nie!
Jennifer- To chociaż przytulić?
Justin- A dasz mi święty spokój?
Jennifer- Tak, ale musisz mnie jednak też pocałować.
Justin- Ok.
                                                               Oczami Sel
Postanowiłam wrócić do domu przez park. Po chwili doznałam drugiego szoku, Justin pocałował i obejmował jakąś dziewczynę, a ona zniżyła jego ręce na swój tyłek. Znów moje oczy zalały łzy, byłam taka zła na Justina i postanowiłam do nich podejść.
Ja- Justin, nie chcę cię znać!!!!
Justin- Sel, to nie tak!
Justin- Odwal się ode mnie.
Jennifer- Ooo... Jeszcze lepiej myślałam, że się dowiesz jutro przez gazety, ale i tak wyszło świetnie.
Ja- Zamknij się, ty Justin jesteś skończonym dupkiem, a ja ci chciałam dać szanse!
                                                                      Oczami Sel
Jak się coś wali to wszystko po kolei. Dopiero co wyszłam ze szpitala, a pech powrócił. Miałam ochotę znów się sięgnąć po żyletkę i przeciąć sobie żyły, ale jak mnie uratują, to znów wrócę do tego zasranego życia, więc dałam sobie z tym spokój. Poszłam do domu, ojciec oglądał telewizje, a mama chyba gotowała obiad. Pobiegłam do mamy i ją przytuliłam.
Mandy- Sel, kochanie, było zadzwonić już cię puszczają do domu to bym po ciebie przyjechała.
Ja- Justin mnie odebrał.
Brian- Kto cię odebrał, ma cię zostawić w spokoju.
Ja- Już mu to dziś powiedziałam.
Brian- Dobra córeczka,
Ja- Szkoda, ze ty jesteś takim idiotą!
Mandy- Jak ty się do ojca odzywasz?
Ja- Mam swoje powody.(powiedziałam i pobiegłam na górę).
                                                                     Oczami Sel
Klapnęłam na łóżko, ale to życie jest do dupy! Po chwili ktoś zapukał do mojego pokoju.
Ja- Proszę.
Brian- Sel, musimy pogadać.
Ja- Nie będę z tobą o niczym rozmawiać.
Brian- Musimy, wiem, że widziałeś mnie z Vanessą. Proszę cie nie mów o tym mamie.
Ja- O co ty mnie prosisz?! Czy ty się słyszysz?
Brian- Jak jej nie powiesz, to zaakceptuje Justin'a.
Ja- Powiem ci jedno, nie chcę znać ciebie ani jego(powiedziałam mu prosto w twarz).
Brian- Czyli jej powiesz?
Ja- Jak będę chciała!
Brian- Czemu robisz to własnemu ojcu?
Ja- Nie nazywaj się moim ojcem, jesteś dla mnie nikim.
Brian- W przyszłości pożałujesz tych słów.
Ja- Żałuje, ale czego innego, tego że cię słuchałam całe życie.
                                                                            Oczami Sel
Ojciec wyszedł, po paru sekundach zadzwonił mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz, był to Justin.
Ja- Jeszcze ten, odwalcie się wszyscy ode mnie!
                                                                         Oczami Sel
Odrzuciłam połączenie, byłam strasznie zmęczona tym wszystkim, kapnęłam na łóżko i nawet nie wiem kiedy usnęłam.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz